<title_newspaper="Gazeta Robotnicza">
<title_article="Sukcesy PGR-u zależą od świadomości całej załogi">
<author_1="Edward Barwicz">
<language="pl">
<style="press">
<year="1953">
<month="8">
<date="1953-08-05">
<period="d">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Dwa tygodnie temu zaistniała taka sytuacja, że gospodarstwo Stolec potrzebowało natychmiastowej pomocy w żniwach i omłotach. Wówczas nowy dyrektor tow. Obrał zwrócił się z apelem do robotników z gospodarstwa w Kamieńcu. Poszli do ludzi razem z sekretarzem Komitetu Zespołowego, porozmawiali, wytłumaczyli groźbę sytuacji i robotnicy pomogli. W niedzielę o 4 rano cała załoga z Kamieńca wyjechała do Stolca. Pracowali bardzo ofiarnie, w ciągu jednego dnia zdołali nadrobić zaległości. Tow. Obrał opowiedział mi jeszcze jeden charakterystyczny przykład. W Rosikowie groziło zachwaszczenie plantacji buraków cukrowych. Sprawa poważna: nie obrobić w porę buraków, to znaczy stracić wiele tysięcy złotych, a więc znów narazić zespół na poważny deficyt. Kobiety z Rostkowa nie chciały pracować przy obróbce, ponieważ od dłuższego czasu nie wypłacano im należności za pracę. Ot, po prostu niedbalstwo kasjera i księgowego. Dyrektor osobiście pojechał do banku. Pieniądze wypłacono. Na naradzie załogi skrytykowano tych, z których winy opóźniono wypłatę. Potem odbyło się zebranie podstawowej organizacji partyjnej, na którym przeanalizowano sytuację. Wyjście się znalazło: do obróbki buraka wyszły wszystkie żony pracowników.Zanotowałem słowa tow. Obrała, który powiedział: — „Jeżeli pomówić z ludźmi uczciwie, odwołać się do świadomości, wytłumaczyć znaczenie i cel naszej pracy, to pomogą, na pewno pomogą. Trzeba tylko dbać o robotnika, o jego warunki bytowe i o wzrost jego świadomości". Czasem bardzo dokuczliwe niedociągnięcia, które psują ludziom krew i odbierają chęć do pracy można łatwo zlikwidować, byle by do sprawy podejść właściwie i energicznie. Właściwie podchodzić do sprawy to znaczy troskę o człowieka pracy stawiać zawsze na pierwszy plan. Przykład: w Kamieńcu jeszcze do niedawna była podła stołówka. Nie było kucharki, ogrodnik zasłaniając się jakimś papierem nie chciał dostarczać warzyw wyżywienie było niesmaczne i niepożywne. Okazało się, że znalezienie kucharki i wytłumaczenie ogrodnikowi, że ludzkich potrzeb papierem zasłaniać nie wolno — nie było znów takie trudne.

</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
